dawnozapomniany

Login:
Hasło:
Zarejestruj się!

Moje aktualne wpisy

docenić to co się ma..!

Człowiek szuka czegoś przez całe życie, a gdy to już dostaje - tak naprawdę tego nie docenia, gardzi tym i nudzi się..nie koniecznie mówię tu o przedmiotach, czy o zwykłym materializmie ale choćby o uczuciach..tak moi drodzy o uczuciach..

Facet niestety może być na tyle głupi by tego nie dostrzegać - ja całe szczęście nie mam z tym większego problemu - co nie znaczy, że po 4,5 roku związku nie chciałem zrobić czegoś głupiego i innego...ciesze się, że gdy jestem z kimś na stałe to mam psychiczną blokadę i nie zrobię niczego głupiego gdy nadarza się okazja, co nie znaczy, że nie myśle o tym...ale tu to diametralna różnica...

gdy znajdzie się już swój cel w życiu np. pracę którą się lubi, kobietę, gdy przysłowiowo zasadzi się swoje pierwsze drzewo - dbajmy o to, choćby nie wiem co się miało dziać, nie niszczmy zaufania którym zostaliśmy obdarowani, nie psujmy siebie od wewnątrz - złe działania potrafią niszczyć psychikę - najpierw zadajemy pytanie samemu sobie szukając zgody na nasze błędne działania, potem szukamy odpowiedzi..raz po raz po raz kolejny szukając wytłumaczenia dla samego siebie...to bez sensu, to błędne koło..

Prawda jest taka, że mając wybudowany most - jeszcze należy przez niego przejść, zawsze mamy opcję wyboru, na nic nie jesteśmy skazani, ale trzeba nad sobą pracować, myśleć co się robi, co się czyni każdego dnia i doceniać to co się dostało od życia i z każdym dniem ulepszać swoje kolejne jutro i dbać o swoje życie, kobietę, zdrowie, być kimś i znaczyć coś a jednocześnie się nie zatracić...to ciężkie - wiem...ale chodzi o świadomość...świadomość ludzi która gdzieś już dawno się zatraca...mam nadzieję, że jednak niedługo to się zmieni....
24.10.2010 o godz. 00:36
Komentuj post użytkownika (maksymalnie 1024 znaki)

kamelia-grater.pl
28.10.2010, 14:27
kamelia-grater.pl napisał(a):
Docenić i pamiętać, że nic nie jest nam dane, tylko pożyczone. Najtrudniej jest bilansować, by wciąż była równowaga. Rozwaga i wyśrodkowanie może być środkiem na bolączki. Warto umieć nie popadać w skrajności i cieszyć się oddechem. Wciąż mówię, że trup już tego nie może. Żyjący jeszcze tak. Cóż więcej trzeba do szczęścia? Kolejnych laptopów, aut, motorów? I po co to? Aby unieszczęśliwiało nas pragnienie następnej rzeczy, a zaspokojenie będzie ulotne i krótkie w porównaniu do nieszczęsnej chęci posiadania? Co, jeśli nie uda się zdobyć czegoś? Wtedy smutek, pogrążenie - częste objawy. Taki ktoś to niewolnik swojego i innych widzimisię, to nieszczęśnik szukający chwilowego upojenia się radością. To jakby alkoholik z kieliszkiem wódki/butelką taniego winka, jeśli ją zdołał zdobyć. To jest szukanie szczęścia nie tam, gdzie trzeba. To pominięcie prawdziwych źródeł problemów. To poddanie się ludziom, zdarzeniom i swojemu „ja”, temu „ja”, które dążąc do szczęścia - paradoksalnie - się od niego oddala.
Pozdrawiam

Sassy
24.10.2010, 00:41
Sassy napisał(a):
ha ;d no bez przesady, tworzę z nudów albo jak jestem na kogoś wściekła.
Dzisiaj wyjątkowo siedzę dłużej, ale i tak zaraz będę lecieć spać:P.